wtorek, 19 sierpnia 2014

Od Silver

Przed moimi oczyma widnieje morze krwi. Jest wszędzie, ale co dziwne nie czuję jej. Nagle zza mgły, która spowija powierzchnię wyłania się coś na wzór łodzi. Trzy wilki spoglądają dumnie do przodu, ale w ich oczach jest coś jeszcze. Smutek? Żal? Ból straty? Podchodzę bliżej brzegu i wpływam do morza. Nagły odór padliny uderza moje nozdrza. Wilki nie zwracają na mnie uwagi. Wdrapuję się na kładkę, którą płyną i dostrzegam nowe ziemie za ich plecami. Podchodzę do wilka stojącego na czele, wydaje mi się dziwnie znajomy... Otwieram usta, ale głos nie wydobywa się z nich. Chcę dotknąć jednego z nich, ale moja łapa jakby zatapia się w jego wnętrzu. Nie istnieję.
***
Zrywam się nagle z ziemi plując krwią. Moje źrenice rozszerzają się z przerażenia, a serce zaczyna szybciej bić. Aralia... Czuję jej zapach. Nerwowo rozglądam się dookoła i ze zdziwieniem stwierdzam, że znów jestem na skraju lasu, jednak coś się zmieniło... Okolica za mną jest taka jak wcześniej, ale ta przede mną jest zupełnie inna. Ruszam jednak znów w tym samym kierunku, znów do przodu. Z każdym krokiem zapach wadery wyostrza się, a moje tempo staje się szybsze. Widzę ją. Podąża jakby w moim kierunku. Nie jestem pewna czy mnie widzi, a tym bardziej rozpoznaje, ale chylę głowę ku ziemi składając jej pokłon. Przystaję chwilę w takiej pozycji i znów ruszam w jej stronę, tym razem idę bardzo powoli, nie widzę sensu biec w szaleńczym tempie jeżeli ona znów może okazać się iluzją... Patrzę ciągle prosto jakby w jej oczy. Przystaję na chwilę i wysyłam swoje wycie w niebo. Później patrzę na nią i czekam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz