***
Zrywam się nagle z ziemi plując krwią. Moje źrenice rozszerzają się z przerażenia, a serce zaczyna szybciej bić. Aralia... Czuję jej zapach. Nerwowo rozglądam się dookoła i ze zdziwieniem stwierdzam, że znów jestem na skraju lasu, jednak coś się zmieniło... Okolica za mną jest taka jak wcześniej, ale ta przede mną jest zupełnie inna. Ruszam jednak znów w tym samym kierunku, znów do przodu. Z każdym krokiem zapach wadery wyostrza się, a moje tempo staje się szybsze. Widzę ją. Podąża jakby w moim kierunku. Nie jestem pewna czy mnie widzi, a tym bardziej rozpoznaje, ale chylę głowę ku ziemi składając jej pokłon. Przystaję chwilę w takiej pozycji i znów ruszam w jej stronę, tym razem idę bardzo powoli, nie widzę sensu biec w szaleńczym tempie jeżeli ona znów może okazać się iluzją... Patrzę ciągle prosto jakby w jej oczy. Przystaję na chwilę i wysyłam swoje wycie w niebo. Później patrzę na nią i czekam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz